Czy w koszalińskiej spółdzielni mieszkaniowej „Przylesie” łamią prawa obywatelskie? Niekorzystne zapisy w regulaminie zebrań grup członkowskich uniemożliwiają niektórym mieszkańcom start w wyborach na przedstawicieli, którzy będą wybierać później władze spółdzielni.
W „Przylesiu” nadal trwają wybory delegatów i członków rad osiedli. Na każdym zebraniu grup członkowskich mieszkańcy wybierają swoich przedstawicieli. Ci z kolei będą wybierać władze spółdzielni mieszkaniowej. Niestety, zapis w regulaminie jest dla niektórych niekorzystny. Jak już pisaliśmy, każdy, kto pozostaje w sporze sądowym ze spółdzielnią, nie może kandydować. W ten sposób z grona zainteresowanych są wykluczani kolejni lokatorzy. Dziś kolej na Stanisława Małkiewicza. – Zgłoszę swoją kandydaturę, ale na pewno zostanie odrzucona, bo złożyłem pozew o uchylenie statutu spółdzielni oraz unieważnienie Walnego Zgromadzenia. Dlatego jestem w sporze ze spółdzielnią – mówi S. Małkiewicz. – Zapis w regulaminie o zakazie kandydowania Rada Nadzorcza spółdzielni wprowadziła w ubiegłym roku. Tyle że nie określiła, o jaki spór chodzi. Rozumiem, że gdybym np. był dłużnikiem spółdzielni, ale tak... Mogę wystąpić do sądu o uchylenie tej zasady, ale to potrwa z pół roku. A wybory trwają. Sytuacja jest obecnie bez wyjścia.
– Zapis w regulaminie nijak ma się do ustawy spółdzielczej oraz do Konstytucji – mówi Franciszka Pniewska, radca prawny. – To ograniczanie swobód obywatelskich, ograniczanie praw człowieka.
Spółdzielcy nie mają wyjścia: jeżeli chcą zmienić na przyszłość regulamin wyborczy, muszą odwołać się do sądu.